9 lipca 2019

Od porażki do sukcesu

Dzisiaj jest 09 lipca. Jest po północy. Właśnie naszła mnie wena, aby napisać post dla Was. Ostatnie miesiące były dla mnie bardzo, ale to bardzo intensywne. Zaliczanie wszystkich sprawdzianów, materiału, ukończenie klasy, problemy z relacjami towarzyskimi. Te wszystkie wydarzenia tak się złączyły, że całkowicie zapomniałam o "bożym świecie". Rzeczywistość bardzo wpłynęła na mnie. Tak bardzo, że zapomniałam kim naprawdę jestem, po czym jestem i dlaczego tu jestem. 
Przysłoniła mi moje cele, które pragnę spełnić, Przysłoniła mi pisanie bloga, który sprawia mi przyjemność aby podzielić się z wami moimi przemyśleniami. Również pomoc, którą zawsze dawałam innym oraz wsparcie. Nie powiem, że było i jest łatwo. Ostatni miesiąc był dla mnie pełen rozczarowań i smutku. Straciłam chwilowo wiarę w siebie i nisko się oceniałam. Myślałam, że spotkałam się z totalną porażką i nic nie będzie mnie wstanie podnieść. Moje życie nabrało szaroburych kolorów. Straciłam wiarę w szczęście oraz miłość. Lecz chciałabym Wam powiedzieć, że to nie prawda i się myliłam. Jak to mówią po deszczu zawsze wychodzi słońce. Zawsze gdy słyszymy te stwierdzenie mówimy sami do siebie "żeby to było takie proste...". Nie jest to proste lecz czas leczy rany. Nie tylko czas, ale również bliskie Tobie osoby mogą nam pomóc je załatać. Czasami Nam się wydaje, że po potknięciu się, gdzie traktujemy to jako całkowity upadek nie damy radę się podnieść. Ale tak naprawdę otwierają się Nam szeroko drugie drzwi do sukcesu. Po porażce może Nam brakować mały kroczek do szczęścia. Powiem Wam szczerze, że u mnie się już to sprawdziło dwa razy. Myślałam, że po osiągnięciu porażki będę w całkowitym bagnie. Tak naprawdę to był klucz do lepszego życia, w którym jestem. Czasami chcemy coś osiągnąć na własną rękę siłą.  Koniecznie dostać się do wybranej szkoły, uniwersytetu, nie ma innej opcji. Koniecznie wspinać się po górach, być za wszelką cenę wysportowanym pomimo, że możemy ponieść z tego konsekwencje zdrowotną. Powiem Ci tak... Uspokój się. Nie zawsze życie będzie chciało, abyś wykonywał to co uparcie się zawziąłeś/zawzięłaś lub w trybie natychmiastowym.  Przyznaję się, że uparłam się na niektóre wybory i chciałam je za wszelką cenę spełnić. Niestety życie nie jest takie proste, miałam wiele upadków gdzie teraz cały czas mnie motywują do działania. Moje stare cele, które tylko chciałam je spełniać zamieniły się w nowsze i lepsze moim zdaniem. Wszystkie te upadki kształtują mój charakter i motywują, aby się nie poddawać. Tobie również tego życzę! ♥



-----------------------------------------------------------------------

Polub lub zaobserwuj mnie na:
Moim Instagramie - kliknij tutaj
Moim Facebooku - kliknij tutaj
Jeśli chcesz się ze mną skontaktować - e-mail

1 komentarz:

Danuta pisze...

Świetny post Kamilko :-) życzę Ci zdrowia i spełnienia marzeń ,pozdrawiam <3