18 sierpnia 2015

Czas wolny w szpitalu!

Dzień dobry!
Dzisiaj miałam zabiegany dzień .Od 7:00 rano jechałam na konsultacje kardiologiczną do innego szpitala. Później jak już wróciłam miałam tomograf jamy brzusznej i usg piersi. Wyniku tomografu jeszcze nie ma, natomiast usg piersi jest dobrze. Są małe zmiany, ale pani doktor powiedziała, że nie mamy się tym przejmować. Najgorszy jest piątek. Mam PET. Badanie, które wykaże czy jestem całkiem zdrowa. Boję się bardzo i proszę Was o wsparcie.  
Zanim zacznę dzisiejszy post. Chciałabym Wam napisać, że czasami już nie mam sił. Dostaję w głowę przez ciągłe siedzenie w szpitalu.
Niewiem czasami co już pisać na blogu. Nawet już nie nagrywam filmików z codziennego życia, bo co to ciągle siedzenie w czterech ścianach.
Bardzo dużo osób pyta mi się.
Co ja robię w szpitalu w wolnym czasie? Więc tak...
W tygodniu przeważnie coś się dzieje w szpitalu, bo są lekarze.
Mój plan dnia to jest taki :
Przyznam się, że jestem śpioszkiem i lubię pospać.
Budzę się w godzinach 8:00, 9:00, a czasami nawet 10:00.
O godzinie 9:00 chodzą lekarze po pacjentach, żeby ich zbadać.
O 10:00 jest obchód lekarski.
Do 13:00 z moją mamą siedzimy i oglądamy telewizję  (przeważnie głupoty, bo nic innego nie ma)
Potem idziemy prosić lekarzy, żeby wyjść na obiad do szpitalnego baru.
Ostatnio bardzo mnie zainteresowała historia Bydgoszczy i Polski w czasie II Wojny Światowej . Więc w wolnym czasie sobie wyszukuję i poczytuję historię o naszej Polsce. Też w wolnym czasie się uczę hiszpańskiego z mamą . Bardzo kocham ten język i lubię się go uczyć. Teraz też mama mi kupiła słowniczek francusko -polski. Więc zaczynam się go uczyć. Czasami na oddziale są nasi znajomi z dziećmi onkologicznymi. Odwiedzamy ich jak możemy i się spotykamy na szpitalnym korytarzu. Po pracy zawsze przychodzi do mnie mój tatuś. Oglądamy jeden odcinek Wspaniałych Stuleć. ( Teraz już nie, bo są powtórki.) Ostatnio lekarze mi pozwalają wychodzić na dwór na spacer.  Więc po godzinie 17:00 lub 18:00 wychodzimy. Tak z półtorej godzinki jesteśmy na dworze, a potem wracamy do "małego piekła ". Więc teraz wiecie jak spędzam dni w szpitalu... Poproszę Was o modlitwy na piątek, gdy będzie PET i o małe wsparcie dla mnie, a ja pozdrawiam siostrę Martę Wodę. Buziaczki! :*

10 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Trzymaj się! Jesteś bardzo dzielna i nie poddawaj się! Będzie dobrze zobaczysz.! :-) Pozdrawiam ciepło Ula:-)

Marta Wójcik pisze...

Uwielbiam się uczyć hiszpańskiego, niestety nie mam możliwości nauki w szkole także radzę sobie sama:)

Anonimowy pisze...

A ty masz rodzeństwo czy jesteś jedynaczką?

Kamila Makowska pisze...

Jestem jedynaczką. :)

Anonimowy pisze...

Czyli to znaczy, że jeśli to badanie wyjdzie dobrze to wyjdziesz ze szitala i nie będziesz już musiała brać chemiii??

Dominika Lasota pisze...

Wszystko na pewno będzie dobrze :-) Duzo juz przeslas, wiec mam nadzieje, ze to badanie to tylko formalnosc. Trzymaj sie dzielnie :-)

Anonimowy pisze...

Kamila! Chciałam Ci bardzo podziękować za to, że prowadzisz tego bloga. Dzięki Tobie zrozumiałam, co tak naprawdę powinno się w życiu liczyć najbardziej. Nauczyłam się inaczej patrzeć na świat i doceniać to co wokół mnie. Sprawiłaś, że odzyskałam nadzieję w życie, w lepsze jutro. Pokazałaś mi, że warto walczyć i nigdy się nie podawać, nawet w najgorszym momencie. Światu brakuje takich ludzi jak Ty! Jesteś wspaniała i nigdy się nie zmieniaj! Dzięki Tobie ludzie na nowo odkrywają sens życia. Z całego serca dziękuję, Magdalena

Kamila Makowska pisze...

Fajnie by było. Szczerze to jak będzie wynik PET to decyduje profesor co dalej będzie...

Anonimowy pisze...

Jak wyszło badanie PET?

Agnieszka Malinowska pisze...

Ja właśnie tak samo :*