10 czerwca 2015

Moje życie..

Fot: Anna Łukaszewicz

Nazywam się Kamila Makowska. Urodziłam się 04.04.2001.  
Miesiąc po moim urodzeniu, stwierdzono u mnie ostrą białaczkę. Miałam tylko 25 % przeżycia. Pomimo ciężkiego leczenia, zwyciężyłam chorobę.  Miałam przez dłuższy czas spokó, ale po 10 latach zachorowałam na kardiomiopatię rozstrzeniową.  Dnia 10.05.2012 dostałam nowe serduszko. W listopadzie 2014 roku, zdiagnozowano mi chłoniaka Burkitta IV stopnia. Dnia 14 grudnia roku 2015 wynik PET pokazał, że nie mam nowych ognisk zapalnych. W czerwcu 2016 roku zakończyłam leczenie. Moją historią oraz blogiem, chcę Was uświadomić, że życie jest piękne. Chciałabym motywować młodszych i starszych, żeby nigdy się nie poddawać i walczyć o swoje cele oraz dzielić się z Wami moimi przemyśleniami.  Zapraszam do czytania!

12 komentarzy:

Jagoda Paszko pisze...

Wspaniałe ! Podziwiam

Choco Latte pisze...

Jeju <3 wspaniałe ;*

Aneta Sieradzka pisze...

Z pewnością już jestem stałą czytelniczką bloga, dzielnej dziewczyny! To piękne, że piszesz. Polecam też Prawowtransplantacji.pl
Pozdrawiam, AS

Anonimowy pisze...

KAMILKO- jestem dla Ciebie pełna trudnego do wypowiedzenia podziwu, nie tylko dla Ciebie , ale również dla Twoich Rodziców. To nieprawdopodobne jak trudne są ścieżki życia niektórych osób. ALE DLACZEGO DZIECI ? Życzę Wam dużo siły, nadziei i wiary, ściskam mocno, Kasia

Anonimowy pisze...

Kamila jesteś tak doświadczona, nawet nie mam pojęcia zapewne ile przeszłaś, ale wiem jedno przez to co dzieje się w twoim życiu jesteś strasznie wrażliwa, chcesz pomagać innym, jest to po prostu przepiękne dla mnie ponieważ moim zdaniem każdy urodził się po to by dawać komuś coś dobrego, nie można patrzeć tylko na siebie. Mam na imię Julka, mam 16 lat, chorowałam na anoreksję, nadal jest mi ciężko zwłaszcza gdy czytam w Internecie że anorektycy są posr***mi egoistami chcącymi zwrócić na siebie uwagę, specjalnie przestającymi jeść, bo przecież wystarczy że matka poda i mogli by żreć a nie żrą, ale ja nie o tym miałam pisać. Wiem że jest kosmiczna ilość osób którzy mają tysiące razy gorzej ode mnie. Chcę Cię prosić żebyś walczyła tak jak to robisz i była tak dzielna jak jesteś, i bardzo Ci dziękuję, że są tacy cudowni ludzie jak ty!

justulla pisze...

Wiesz, gdy przeczytałam Twoją historię - zamarłam. Jest w Tobie ogromna chęć życia i szkoda, że los ciągle nie daje Ci tej chęci w pełni wykorzystać. Jesteś razem ze swoimi rodzicami bardzo silna - nawet nie wyobrażam sobie jak bardzo. Życzę Tobie i Twoim rodzicom by wreszcie nadszedł spokój, długi, radosny, wypełniony radością i bliskością. Przytulam.

Justyna

Anonimowy pisze...

jesteś cudowną istotką, trzymam za ciebie kciuki i pozdrawiam serdecznie <3 <3 <3

L.

Anonimowy pisze...

popkłakałam sie ze wzruszenia. Jestes dzielna dziewczyna, walcz dalej!!

Lila Lilo pisze...

Zdarza się, że czasami człowieka potrafią wyprowadzić z równowagi jakieś błahostki. Staram się to ograniczyć, nie rozpaczać nad jakimiś niepowodzeniami i cieszyć najprostszymi, codziennymi drobnostkami, bo z nich składa się nasze życie. Dlatego jesteś dla mnie wzorem :) Trzymam za Ciebie kciuki!

Czarna Kotka pisze...

Jesteś taka młoda a tyle przeszłaś !!! Jestem pod wielkim wrażeniem Twojej osoby :)

Anonimowy pisze...

Bardzo silna z ciebie osoba, z której trzeba brać przykład. Walcz kochana i zawsze miej tyle siły co teraz. Wszystkiego dobrego.

Anonimowy pisze...

Hej Kamila nie wiem czy jeszcze tu zagladasz i czy w ogóle to przeczytasz, ale chciałabym Ci napisać, ze jesteś wielka. Masz w sobie tyle woli walki. Jest mi potwornie wstyd, bo ja trzy razy próbowałam sobie to życie odebrać :( skończyło się prawie dwu letnim pobytem na oddziale i głęboka depresja. Trzy lata temu zachorowalam też na anoreksje. Teraz walczę z dwoma chorobami i nie powiem by było lekko. Ale jakim prawem ja narzekam... pisze bo chce byś wiedziała, ze spojrze inaczej na to życie (postaram się przynajmniej)... bo wiem, ze sa ludzie, którzy tak walczą o swoje życie a ja świadomie z niego rezygnuje :( wiedziałam o tym wcześniej oczywiście, ale... szczerze mówiąc nie sądziłam że los jest aż tak okrutny by 17 letnią dziewczynę obarczac dwoma nowotworami i choroba serca. Przecież to za duzo jak na jedno dziecko. Podziwiam za siłę i za to, ze nie tracisz wiary w tym wszystkim... brawo.