9 lipca 2019

Od porażki do sukcesu

Dzisiaj jest 09 lipca. Jest po północy. Właśnie naszła mnie wena, aby napisać post dla Was. Ostatnie miesiące były dla mnie bardzo, ale to bardzo intensywne. Zaliczanie wszystkich sprawdzianów, materiału, ukończenie klasy, problemy z relacjami towarzyskimi. Te wszystkie wydarzenia tak się złączyły, że całkowicie zapomniałam o "bożym świecie". Rzeczywistość bardzo wpłynęła na mnie. Tak bardzo, że zapomniałam kim naprawdę jestem, po czym jestem i dlaczego tu jestem. 
Przysłoniła mi moje cele, które pragnę spełnić, Przysłoniła mi pisanie bloga, który sprawia mi przyjemność aby podzielić się z wami moimi przemyśleniami. Również pomoc, którą zawsze dawałam innym oraz wsparcie. Nie powiem, że było i jest łatwo. Ostatni miesiąc był dla mnie pełen rozczarowań i smutku. Straciłam chwilowo wiarę w siebie i nisko się oceniałam. Myślałam, że spotkałam się z totalną porażką i nic nie będzie mnie wstanie podnieść. Moje życie nabrało szaroburych kolorów. Straciłam wiarę w szczęście oraz miłość. Lecz chciałabym Wam powiedzieć, że to nie prawda i się myliłam. Jak to mówią po deszczu zawsze wychodzi słońce. Zawsze gdy słyszymy te stwierdzenie mówimy sami do siebie "żeby to było takie proste...". Nie jest to proste lecz czas leczy rany. Nie tylko czas, ale również bliskie Tobie osoby mogą nam pomóc je załatać. Czasami Nam się wydaje, że po potknięciu się, gdzie traktujemy to jako całkowity upadek nie damy radę się podnieść. Ale tak naprawdę otwierają się Nam szeroko drugie drzwi do sukcesu. Po porażce może Nam brakować mały kroczek do szczęścia. Powiem Wam szczerze, że u mnie się już to sprawdziło dwa razy. Myślałam, że po osiągnięciu porażki będę w całkowitym bagnie. Tak naprawdę to był klucz do lepszego życia, w którym jestem. Czasami chcemy coś osiągnąć na własną rękę siłą.  Koniecznie dostać się do wybranej szkoły, uniwersytetu, nie ma innej opcji. Koniecznie wspinać się po górach, być za wszelką cenę wysportowanym pomimo, że możemy ponieść z tego konsekwencje zdrowotną. Powiem Ci tak... Uspokój się. Nie zawsze życie będzie chciało, abyś wykonywał to co uparcie się zawziąłeś/zawzięłaś lub w trybie natychmiastowym.  Przyznaję się, że uparłam się na niektóre wybory i chciałam je za wszelką cenę spełnić. Niestety życie nie jest takie proste, miałam wiele upadków gdzie teraz cały czas mnie motywują do działania. Moje stare cele, które tylko chciałam je spełniać zamieniły się w nowsze i lepsze moim zdaniem. Wszystkie te upadki kształtują mój charakter i motywują, aby się nie poddawać. Tobie również tego życzę! ♥



-----------------------------------------------------------------------

Polub lub zaobserwuj mnie na:
Moim Instagramie - kliknij tutaj
Moim Facebooku - kliknij tutaj
Jeśli chcesz się ze mną skontaktować - e-mail

12 kwietnia 2019

18 lat minęło jak jeden dzień....


        Dnia 4 kwietnia 2019 roku, ukończyłam 18 lat. Weszłam w nowy etap życia jaka jest dorosłość. Miesiąc przed moimi urodzinami spędziłam na planowaniu najbliższej przyszłości oraz wspominałam swoje lata dzieciństwa. W moim dzieciństwie było wiele złego, jak również wiele dobrego. Spotkały mnie 3 poważne choroby, gdzie ledwo uszłam z życiem. Czy żałuje? Nie. 
        Każda choroba nauczyła mnie czegoś nowego. Przez kilka lat zamkniętych w czterech ścianach szpitala nie było mi łatwo, ale również dzięki temu jestem bardziej wyrozumiała na poszczególne sytuacje. Każda choroba dodała mi odwagi, pewność siebie, wyrozumiałość, skromność, wiary oraz wdzięczność za wszystko co posiadam. Szczególnie najbardziej nauczyła mnie ostatnia choroba jakim był nowotwór-chłoniak. Zachorowałam kiedy zaczynałam dojrzewać, przez dwa lata bardzo dużo mnie nauczyła. Dzięki niej jestem taka jaką mnie znacie oraz mam tego bloga. Mogę nim Was wspierać, pisać swoje przemyślenia, pomagać oraz być z Wami.  Niestety przez moje choroby poskutkowało to głęboką depresję, gdzie na słowo „onkolog” miałam ataki paniki. Również po zwyciężeniu nowotworu, życie dawało mi w kość i dużo nauczek. Kolejne trzy lata nowych, życiowych doświadczeń, pełno rozczarowań, łez, dołków. Nauczyłam się co to prawdziwa przyjaźń oraz kto jest warty mojego zaufania. Nic nie jest takie łatwe jak myśleliśmy jako dzieci. A szkoda... pełno marzeń, gdzie każde dziecko myślało że jest w zasięgu ręki i łatwo po je sięgnąć.
 Pomimo przykrych doświadczeń jakie przeżyłam, również jest mnóstwo dobrych. Chociażby dzieciństwo, rodzina, pierwsza miłość i odkrycie prawdziwych przyjaciół. 
Jestem ogromnie wdzięczna moim rodzicom że byli obecni ze mną podczas tych trzech chorób,  że zawsze dostarczali mi ciepła i radości. Ze pomimo przykrych momentów zawsze panował optymizm i zarażali mnie pozytywną energią. Za troskę przepełnioną wielką miłością.
 Dziękuje również za moich przyjaciół, którzy byli ze mną w czasie choroby oraz przez cały czas, że mogłam na nich liczyć. Za ogrom wariactw, które doświadczyłam w dzieciństwie. To są fantastyczne wspomnienia, pełen przygód i szaleństw. 
Za pierwsza miłość, która narodziła się na początku mojej depresji, gdzie traciłam sens w życiu, a barwy traciły kolor i zmieniały się na czarno białe. Pierwsze spojrzenia, motylki w brzuchu, zauroczenie po zakochanie. 
To wszystko spowodowało, że jestem również szaloną osoba z wrażliwym charakterem. Ale wiecie co? Nic nie żałuje. Traktuje, że to wszystko było po coś. Doświadczenia cały czas kształtują mój charakter. Staram się być idealna, ale wiadomo nikomu się nie udaje tego osiągnąć. Moje 18 lat było genialne i wspominam je bardzo mile z uśmiechem na twarzy.  
Teraz zaczęłam nowy etap w życiu. Co prawda nic się nie zmieniło od momentu urodzin, tylko postarzałam się o rok i pewnie pełno dokumentów będzie do wypełnienia. Lecz przekraczam próg dorosłości z odwagą i pozytywnym nastawieniem. Wiem że nie zawsze będzie kolorowo, będą problemy, upadki i kryzysy. Ale damy radę! Co to dla nas, przeżyliśmy zbyt wiele, aby poddać się przy upadku.  

Jeszcze raz bardzo dziękuje Wam za życzenia z okazji moich 

18 urodzin! 💗


--------------------------------------------------------------------

Polub lub zaobserwuj mnie na:
Moim Instagramie - kliknij tutaj
Moim Facebooku - kliknij tutaj
Jeśli chcesz się ze mną skontaktować - kliknij tutaj (e-mail)





21 marca 2019

Wzloty, a upadki.

Czy czasami odnosisz wrażenie, że wszystko Ci się sypie?
Myślisz, że to już koniec twoich przygód z problemami, klęskami a teraz będzie tylko lepiej?
Czy może po jednym problemie, rodzi się kolejny?
Może również myślisz, że twoja droga, którą osiągnąłeś lecz zakończyła się niepowodzeniem dobiegła końca?
Jesteś tak zdołowany, że nie masz ochotę walczyć dalej?

Jest 21 marca 2019 roku. Siedzę właśnie na łóżku w słoneczny wiosenny dzień i piszę post. Obmyślam jakie życie czasami może być potworne oraz trudne dla niektórych. Zastanawiam się nad sensem życia. Za 2 tygodnie już staję się panną, wejdę w dorosłość. Czy dam sobie radę? Nie wiem.
 Jako dziecko jak większość pragnęłam być dorosła, a teraz tej dorosłości się boję. Dziwne, nieprawdaż? 
Od momentu kiedy wyzdrowiałam, życie cały czas daję mi w kość i naucza. Po rozwiązaniu problemu, rodzi się kolejny. Niby te elementy to błahostki, bo każdy się z nimi zmaga lecz jako młoda osoba uczę się życia, dostrzegam dobro i zło, uczę się na swoich problemach etc. Nabieram doświadczenia. Czasami jest mi naprawdę ciężko, bo ciężko mi uwierzyć że te drugie oblicze życia jest takie... złe. Wiem że nie jestem jedyna, która to przeżywa. Przeżywają też to moi rówieśnicy, przyjaciele i inni. Widzą prawdę. 
Ostatnio moje życie przewróciło się do góry nogami. Nadeszły pewne duże zmiany, gdzie mogę ocenić je na pozytywne. Zaczęłam spełniać swoje inne marzenia oraz życie przychyliło mi się od tej dobrej strony. Czy jestem szczęśliwa? Pewnie że tak, ale wiem że życie to przez cały czas walka. Z czasem, o swoje cele, o zdrowie, o wszystko.  
Wszyscy ponosimy klęski, potykamy się. Czasami się tak potkniemy, że minie trochę czasu zanim się pozbieramy i wstaniemy ponownie. Lecz to nie oznacza, żeby się poddawać. NIGDY!
Upadając możemy się jeszcze czołgać do celu. Gdy zbierzemy siły, na nowo się podniesiemy dopóki znów się nie potkniemy. Zycie właśnie tak wygląda. Wzloty i upadki, ale pamiętajcie zanim upadniecie, miejcie w tym swój cel. Bądźcie sobą. Nie bądźcie łatwowierni innym, bo mogą użyć to przeciwko Tobie. Zaufaj swojej intuicji i uwierz, że pomimo wielu upadkom - OSIĄGNIESZ SWÓJ CEL!





--------------------------------------------

Polub lub zaobserwuj mnie na:

Moim Instagramie - kliknij tutaj
Moim Facebooku - kliknij tutaj
Jeśli chcesz się ze mną skontaktować - kliknij tutaj (e-mail )





13 lutego 2019

Marzenie, a niepowodzenie.

Opowieść o pewnej Kasi, mojej koleżance.

Czerwiec 2018:
Jest dzień 22 czerwca. Nazywam się Kasia i byłam uczennicą klasy trzeciej gimnazjum. Złożyłam wszystkie dokumenty do mojej wymarzonej szkoły po gimnazjalnej o kierunku medycznym. Uwielbiam się uczyć o anatomii człowieka, genetyki, biologii i chemii. Czuję, że medycyna jest moim powołaniem. Oby się udało i dostała się do szkoły.

Lipiec 2018:
Dzień 10 lipca. Kurczę, dzisiaj ogłaszają kto się dostał do mojej wymarzonej szkoły. Strasznie się stresuje, że nie uda mi się dostać. Co jeśli moje wyniki nie są wystarczająco dobre? Denerwuję się...

Dzień 11 lipca. Jej! Udało się! Dostałam się do mojej wymarzonej szkoły o profilu medycznym. Spełniło mi się jedno z moich marzeń. Będę mogła się uczyć moich ulubionych przedmiotów i iść w tym kierunku.

Wrzesień 2018
Dzień 3 wrzesień, Kurczę troszkę się stresuje. Nowa szkoła, a w dodatku szkoła średnia. Oby wszystko się ułożyło. *2 h później*. Poznałam moją klasę i wychowawczynie. Wydaję się fajna, chociaż wszyscy podobnie jak ja wydawali się zestresowani. Hi Hi. Jutro pierwszy dzień zajęć.

Październik 2018
Dzień 10 października. Uczę się już miesiąc w mojej nowej szkole. Powiem, że jest ciężko ale podoba mi się to. Będę walczyć w tej szkole z całych moich sił, aby móc robić co lubię.

Grudzień 2018
Dzień 22 grudnia. Pierwsza wigilia klasowa. Udało mi się dogadać z wszystkimi. Naprawdę jest okej, nie mam powodów do narzekania. 

Styczeń 2019
Dzień 10 stycznia. Niestety sytuacja rodzinna w moim domu się pogorszyła. Również zachorowałam, gdzie musiałam być 3 tygodnie na zwolnieniu. Mam masę sprawdzianów do zaliczenia, a moja sytuacja rodzinna nie pozwala mi wrócić do danej szkoły, gdzie chodzę. Czuję się załamana. Muszę zmienić szkołę, gdzie znajduje się bliżej mnie. 

Dzień 29 stycznia. Dostałam się do innej szkoły po gimnazjalnej. Musiałam opuścić moją szkołę marzeń i moja koleżankę, z którą się zżyłam. Żal mi serce ściska, no ale niestety musiałam tak zrobić. Dla dobra rodziny i siebie.


Moje przemyślenia:

Po poznaniu tej historii, dużo myślałam o niej. Dała mi wiele do zrozumienia i przemyśleń, z którymi chciałabym się z Wami podzielić. Większość z nas ma jakieś marzenia, które chciałaby je spełnić. Młode osoby mają cel i motywację, aby to osiągnąć. Niestety czasami życie podkłada nam kłody pod nogi, gdzie w sytuacji Kaśki nie można zrealizować upragnionych marzeń.. W życiu niestety nie jest zawsze kolorowo. Ale czy to koniec? Czy to czas poddania się? Porzucenia swoich planów? Moja odpowiedź brzmi: NIE! W życiu są wzloty i upadki. Według mnie byłoby za proste tak łatwo sięgnąć sobie po cel. Po raz kolejny mamy dowód, że życie pod każdym względem jest walką. Walką o marzenia, zdrowie, cele. Dowód, aby się nie poddawać i walczyć o wszystko czego pragniemy. Więc nie szukaj wymówek, nie dołuj się. Jak upadłeś to wstań, popraw koronę i zasuwaj. Jesteśmy panami swojego życia. Zycie mamy jedno, a korzyści wiele do spełnienia marzeń. Więc... ZASUWAJ!

Never Give Up!



---------------------------------------------

Polub lub zaobserwuj mnie na:

Moim Instagramie - kliknij tutaj
Moim Facebooku- kliknij tutaj
Jeśli chcesz się ze mną skontaktować - kliknij tutaj

21 stycznia 2019

Nowy rok 2019... co dalej?

Witajcie!

Większość z Was pewnie nie mogło się doczekać dzisiejszego postu. Dużo dostałam wiadomości, czy w najbliższym czasie planuję coś dodać na bloga, lecz za każdym razem odpowiadałam "nie". Przepraszam również Was, że chwilowo zawiesiłam bloga oraz fanpage. Dlaczego tak zrobiłam? Opowiem o tym za chwilę. Mamy teraz całkiem nowy rok, nowe postanowienia, jesteśmy rok starsi więc posiadamy inne plany. 
Ubiegły rok, czyli 2018. Druga część była dla mnie lada wyzwaniem. Zaczęłam się uczyć w szkole średniej i przez te całe drugie półrocze strasznie się pogubiłam... m.in ze swoimi myślami i odczuciami. Zawiesiłam bloga, ponieważ chciałam być bardziej incognito. Żyć jak każdy z Was, nie być tak na forum Internetu. Chciałam całkowicie się odizolować od ludzi i Facebooka. Również miałam małe problemy psychiczne. Jak każda osoba wpędziłam się w wir tego świata. Zderzyłam się z rzeczywistością, co było to dla mnie "małym" szokiem.  😉
Wraz z nowym rokiem, mamy nowe postanowienia. Już pod koniec grudnia miałam takie postanowienie, aby "być lepszą osobą". Mianowicie chodzi mi o to, aby częściej udzielać się w akcjach charytatywnych i pomagać na każdy możliwy sposób. Mam również ogromne plany co do mojej przyszłości dotyczące z pomocą dla innych. Lecz jak na razie to moja tajemnica. 😛
Pomimo, że chciałam się odciąć od Internetu. Nie da się... Włączając np. piosenkę "bajka o Małym Księciu" Lasia Companiji, widzę siebie przed czterema latami na III Małym Festiwalu Integracyjnym w Bydgoszczy jak uczęszczam tam jako "motywator". Również dostaję wiadomości prywatne, abym mogła kogoś wesprzeć na duchu, ponieważ ten ktoś jest chory. ( wiadomo o czym tu mówimy) Również jak mówiłam wcześniej, mam mnóstwo planów, gdzie ten blog oraz Wy będziecie mi potrzebni w realizacji ich. 😌
Chcąc, nie chcąc... nie dam rady odejść od bloga, od Was. Mogę śmiało powiedzieć, że kocham Was, dziękuje za tyle wiadomości i za interesowanie się moją osobą. 😍😊
Mamy nowy rok, więc biorę się do roboty. Zaczynam pomagać i udzielać się. Jeśli chcecie mi pomóc, informujcie mnie o danych akcjach, promowaniu etc. Chętnie to zrobię. 
Jeśli również potrzebujecie wsparcia i porozmawiania ze mną. Napiszcie mi na e-mailu lub facebooku. Również jestem chętna na współpracę np. z DKMS lub inne firmy typu podobne.

Dziękuje jeszcze raz i BIORĘ SIĘ DO ROBOTY!!! 😇


20 września 2018

Bośnia i Hercegowina - Mostar + Kravica

Witajcie!
Wybaczcie, że dodaję dopiero teraz post o Mostarze, ale dopiero teraz znalazłam czas aby go dodać. Mam niezły "zapieprz" w szkole i nie mam czasu na nic, dosłownie na nic. Więc dzisiaj mogę dodać obiecany przeze mnie post. 😇

Na początku dodam Wam kilka informacji o mieście Mostar, gdzie leży, jaką ma kulturę etc.
Mostar jest zlokalizowany w południowej-zachodniej części Bośni i Hercegowiny, przy drodze wiodącej z Dubrownika do Sarajewa. Miasto leży nad rzeką Neretwą, która jest najdłuższą i największą rzeką po wschodniej stronie basenu Adriatyku. Neretwa uchodzi do Morza Adriatyckiego. Pierwsze ślady osadnictwa w Mostarze, pochodzą z czasów prehistorycznych (neolit).Tereny te były zamieszkiwane również w czasach rzymskich. 
Najpopularniejszym oraz najważniejszym zabytkiem miasta jest XVI- wieczny kamienny "Stary Most", który znajduję się w centrum starówki nad Neretwą. Również w XVI wieku, Turcy założyli tutaj twierdzę, podobnie jak "Stary Most", który przerobili na kamienny z drewnianego. Po jego obu stronach miasto bardzo się rozwinęło, gdzie było tureckim centrum administracyjnym, handlowym oraz rzemieślniczym w Hercegowinie. Warto dodać, że popularny "Stary Most" w 2005 roku został wpisany na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO oraz posiada swoją tradycję, gdzie młodzieńcy skaczą z niego do rzeki, aby udowodnić swoją męskość. 😏
W Mostarze również dużo znajduje się meczetów, gdzie można od czasu do czasu wsłuchać się w Ezan. ( przywołanie do modlitwy ). 
Aktualnie miasto zachwyca swoim urokiem i orientalnym klimatem. Sarajewo również jest piękne, ale tylko jedna część w stolicy ma swój urok - starówka. Natomiast w Mostarze możemy poczuć się jak w baśni. 😊
Nie wiem jak jest w dzień w mieście. Ja byłam wieczorem, gdzie ten klimat był bardziej odczuwalny. Kawiarenki, restauracje, meczety, stragany, nocą podświetlone miasto i wiele innych. Podsumuwując... było cudownie i na pewno tam kiedyś wrócę! Tak samo jak do Sarajewa! 😄💖
Wybierając się do Bośni i Hercegowiny, warto wypróbować ich przekąsek takich jak: börek, pljeskavica, bośniacka kawa lub baklava. Ceny kawy bośniackiej to ok. 3 KM ( na nasze 6.61 zł ). 
Ja w Mostarze miałam okazję skosztować bośniackiej kawy (smakuje podobnie jak turecka kawa) i baklavy. Były przepyszne, jak większość potraw bałkańskich hi hi.
Jeśli chodzi o turystykę to preferuję również turystykę kulinarną. Uwielbiam jedzenie ha ha. 😄😋

Informacja dla chętnych zwiedzenia Bośni i Hercegowiny: 

- walutą BH są marki bośniackie ( KM ), 1 mark na nasze to 2,20 zł,
- W BH religią dominująca jest islam. Lepiej przestrzegać zasady danego kraju, aby uniknąć nieprzyjemnych sytuacji,
- litr benzyny to ok. 1.90 - 2 KM, czyli ok. 4 zł,
- fast foody są tanie np. borek w danej restauracji kosztuje 2.50 KM, czyli ok 5.50 zł,
- standardowa cena w hostelach itp to 16 KM, czyli 32 zł od osoby, a w prywatnych apartamentach itp to 20 KM, czyli 40 zł od osoby.

No to czas na zdjęcia. 


W dali jest widoczna ta twierdza, o której pisałam Wam wcześniej.



Widok z "Starego Mostu".



Widok na "Stary Most" i twierdzę.





Flaga Turcji na dowód, że osiedlali się tutaj kiedyś Turkowie.
.





Stragany... orientalne akcesoria. Tzw. "mój raj". Ha ha ha. 😄



Budynek starej łaźni tureckiej w Mostarze. Obecnie znajduje się tutaj "Hamam Museum".



Widok na Mostar.





Bośniacka kawa, parzona sposobem tak jak turecka.



Słynna bałkańska potrawa "borek". zaliczany jest jako fast food na Bałkanach.



I ja z widokiem na cudowny Mostar. 💕


I na koniec wodospady Kravica, położone przy granicy bośniacko-chorwackiej. Z całego serca Wam polecam. Śliczne miejsce, gdzie możemy podziwiać naturę. 😊








Źródło informacji - Wikipedia

--------------------------------------------------------------

Jeżeli jesteś nowy i podobają ci się moje posty lub jesteś moim czytelnikiem. Zapraszam Cię do zaobserwowania mojego facebook oraz Instagrama. Dodaję tam na bieżąco posty, informacje lub sondy dotyczące bloga. Zapraszam! 

2 września 2018

Bosnia i Harcegowina - Sarajevo!

Witajcie! 
Wybaczcie, że tak późno dodaję post. Przez całe wakacje praktycznie byłam w rozjazdach. Nie miałam kiedy dodać postu. Non stop byłam w pośpiechu.  😔 Zgodnie z moimi planami i obietnicą dodaję dziś "post turystyczny". 😊
Co u mnie słychać? Fantastycznie!. Niedawno wróciłam z wakacji. Teraz szykuję się do mojej wymarzonej szkoły średniej, gdzie jest profil turystyczny. Pragnę dążyć do swoich celów i planów.
Tegoroczne wakacje były niesamowite. W lipcu byłam w Zakopanem, a w sierpniu natomiast po 4 latach mogłam pojechać za granicę. Nie miałam chwili aby odetchnąć, ale nie narzekam. Uwielbiam to! W końcu mogłam naprawdę odpocząć.
Na wakacjach byłam na Bałkanach. Postanowiłam dodać post o miejscu, w którym się zauroczyłam. Z całej podróży po Bałkanach najbardziej w pamięć mi się utrwaliła Bośnia i Hercegowina. Część z Was może wiedzieć, że jestem zakochana w orientalnych klimatach. ( Starsi czytelnicy na pewno o tym wiedzą😅 ) Więc stolica Bośni - Sarajevo oraz miasteczko Mostar urzekły mnie swoim orientalnym klimatem. Czułam się tam jak w małym tureckim miasteczku. Mogłam wypróbować przepyszne potrawy bałkańskie m.in Pljeskavica, burek lub baklave. Wieczorem usiąść w knajpce na bośniacką kawę ( nie ważne że przez pół nocy nie mogłam zasnąć 😂 ). Przejść się między straganami gdzie były osmańskie akcesoria. Co jakiś czas wsłuchać się w Ezan ( przywołanie do modlitwy przez Muezina ) oraz podziwiać mieszankę kulturową. Podsumowując... Sarajevo! ♥
Teraz dodam trochę Wam historii o tym miejscu. Dlaczego w kraju, które stara się do UE jest bardziej orientalne niż europejskie? Dlaczego jest tam więcej wyznawców islamu niż chrześcijan?
Sarajevo zostało założone w XV w przez Turków Osmańskich. Za czasów panowania Turków na Płw. Bałkańskim wielu Słowian, a konkretnie Serbów i Chorwatów przyjęło islam dla wygodniejszego życia w imperium muzułmańskich Turków. Sarajevo lub Mostar można je nazwać perełkami orientalnymi na Bałkanach. W Sarajewie również znany jest "most łaciński", gdzie postrzelono austriackiego arcyksięcia Ferdynanda, następce tronu. Po czym wybuchła I wojna światowa. 
Zarówno jak w Sarajewie i Mostarze jest mnóstwo meczetów oraz zabytków z panowania Imperium Osmańskiego. 

Sarajevo nocą.


Starówka "Bascarsija", w której można się poczuć jak "w Stambule".




Słynna fontanna "Sebilj" skonstruowana w XVIII w przez Mehmeda Pasha Kukavica. 
Jest jednym z najbardziej rozpoznawalnym zabytkiem w Sarajevo. Znajduje się na Bascarsija.

Zabytkowy meczet "Gazi Husrev-beg" obok Bascarsiji. Zbudowany w XVI w z inicjatywy bośniackiego władcy - Gazi Husrev- bega przez głównego architekta imperium osmańskiego. Wzorował się on na rozwiązaniach ze Stambułu. 😉

Stragany na Bascarsiji, gdzie można oszaleć m.in ja. 😄

Pawilon muzyczny w Sarajewie.


Słynny osmański most gdzie postrzelono austriackiego Arcyksięcia Ferdynanda.





Bośniacka kawa, parzona jak turecka. 😛



I na końcu ja... 😄

Jak na razie to tyle. Mam nadzieję, że podobają Wam się tego typu posty. Niebawem dodam post o Mostarze. Buziaczki! 💋


Źródło inf. - Wikipedia

-------------------------------------------------------------

Jeżeli jesteś nowy i podobają ci się moje posty lub jesteś moim czytelnikiem. Zapraszam Cię do zaobserwowania mojego facebook oraz Instagrama. Dodaję tam na bieżąco posty, informacje lub sondy dotyczące bloga. Zapraszam!